AKTUALNOŚCI

POWSZECHNOŚĆ I ROZMAITOŚĆ – Rzecz o apostolskiej fizjonomii Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego


9 stycznia – jak każdego roku – wspominaliśmy dzień poczęcia Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Tego dnia, Roku Pańskiego 1835, św. Wincenty Pallotti po raz pierwszy „porządnie poczuje” co Bóg chce przez niego zdziałać w Kościele i w świecie. „Boże mój, Miłosierdzie moje – zapisze w swoim duchowym kajecie, Ty w szczególniejszy sposób, w nieskończonym miłosierdziu swoim zezwalasz mi wprowadzać w życie, zakładać, rozpowszechniać, doskonalić i utrwalać […] pobożną instytucję Apostolstwa Powszechnego […], instytucję powszechnej miłości, mającą na celu wykonywanie wszelkich uczynków miłosierdzia tak, co do duszy, jak i co do ciała, abyś Ty Boże, na ile jest to możliwe, był poznany w człowieku, ponieważ jesteś Miłością nieskończoną”.

Idea była w miarę jasna. Można powiedzieć, że dzięki temu pierwszemu „założycielskiemu natchnieniu” z 9 stycznia, Pallotti zdobył wewnętrzne i głębokie poznanie tego, czego Bóg od niego oczekiwał. Z biegiem czasu definiował oczywista w sposób bardziej precyzyjny tę, chcianą przez Boga samego, „pobożną instytucję Apostolstwa Powszechnego”. Rzecz jednak nie była prosta. Ojciec założyciel musiał zdefiniować niezdefiniowane. Wyznaczyć granice czemuś, co ma charakter na wskroś powszechny (uniwersalny) i różnorodny.

Wielka maszyna

Zdefiniowanie ZAK nie jest rzeczą prostą. Byłoby dużo łatwiej, gdyby Pallotti uczynił ze Zjednoczenia Trzeci Zakon typu franciszkańskiego lub dominikańskiego. Klasa pierwsza: księża i bracia; klasa druga: siostry zakonne; klasa trzecia: świeccy obu płci. Mógłby też uczynić ze Zjednoczenia ruch kościelny typu Focolari, Neokatechumenat czy spokrewniony z nami Szensztat. Niestety, Zjednoczenie nie jest ani jednym, ani drugim. Choć zdecydowanie bliżej mu do ruchu kościelnego. Czym (kim) więc jest ZAK?

Przyjrzyjmy się jednej z definicji Pallottiego, na którą rzadko się powołujemy, by nie powiedzieć wcale! Faktycznie, jest ona zdecydowanie mniej znana niż określenia typu „Surma ewangeliczna” czy „Ciało pomocnicze Kościoła”. Pallotti podaje ją w prośbie skierowanej na przełomie 1838/39 roku do Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (dziś: Ewangelizacji Narodów). Chodzi dokładnie o pismo, w którym Don Vincenzo przedstawia projekt otwarcia w Rzymie Kolegium dla Misji Zagranicznych. W akapicie pt. „Część centralna i motor Pobożnego Zjednoczenia”, Pallotti przekonuje kardynałów następującymi słowy: „Pobożne Zjednoczenie będąc wielką maszyną (org. una gran macchina; ks. Tomasz Bielski tłumaczy: „wielki mechanizm” – WP I, 178) złożoną z różnych elementów, nie może być prowadzone i kierowane przez jednego, potrzebuje ono większej liczby osób, złączonych w jedno ciało i podległych jednej i tej samej Głowie po to, aby mogło się rozwijać i dążyć do ustalonego celu”.

Jeśli zależało mi na tym, by wydobyć na światło dzienne powyższą definicję Zjednoczenia, to dlatego, iż odnajduję w niej, miedzy innymi, ślady harmonii z czasem i przestrzenią w jakich żył Pallotti. Otóż, nie powinniśmy zapominać, że Pallotti był po części dzieckiem Oświecenia. Z odchodzącego już wprawdzie Le siècle des Lumières, zaraził się jednak sensem organizacji i sposobem pojmowania społeczeństwa zorganizowanego i ustrukturowanego – jak dobrze skonstruowana maszyna – składająca się z zespołów i z podzespołów. Pallotti pragnął, aby jego Zjednoczenie było taką wielką, dobrze skonstruowaną i funkcjonującą maszyną, na dodatek w sposób „żywy i ciągły”. W istocie, przedstawiając w 1835 r. projekt Zjednoczenia, pisał: „Pobożne Zjednoczenie, aby zrealizować swój cel, musi być w ruchu żywym i ciągłym” (in un moto continuo). Pallotti chciał zastosować ów ruch na płaszczyźnie apostolskiej. „Wszystkie części powinny być związane ze sobą tak – pisał, aby jedna podtrzymywała aktywność drugiej w sposób żywy i ciągły, i aby dzięki temu nie pomniejszała się gorliwość i zaangażowanie wszystkich w służbę Dziełu, i aby nikt nie był skazany na samowolę”.

Idea była nowa i oryginalna – jak na tamte czasy. Pallotti chciał bowiem Kościoła bez kibiców i bez ławki rezerwowych, wyznaczając każdemu – według jego stanu i powołania – właściwe miejsce w Kościele. Wymyślił nawet system 13 Prokur, który swoją działalnością obejmował nie tylko aktualne potrzeby Kościoła i świata, ale swoim modus operandi przekraczał klasyczne granice diecezji, parafii, prowincji zakonnej czy klasztoru. Zjednoczenie było dla Pallottiego swoistego rodzaju siecią apostolskiej współpracy. „Rozum i doświadczenie uczą – przekonywał, iż dobro spełniane w pojedynkę jest ograniczone, niepełne i krótkotrwałe. Więcej, najszlachetniejsze wysiłki jednostek nie mogą przynieść owocu, jeśli nie są zespolone i skierowane ku wspólnemu celowi”.

Błogosławiona rozmaitość

Nie raz pisałem już o „wielorakości i rozmaitości” apostolskiej jako fabrycznych znakach Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Istotnie, Wincenty Pallotti – od samego początku – świadom był rozległej i złożonej fizjonomii Dzieła. Więcej, Don Vincenzo bardzo świadomie zachęcał do waloryzacji owej „wielorakości i rozmaitości”, czemu służyć miały między innymi obchody Oktawy Epifanii. W jednym z zaproszeń na Oktawę pisał: „Trzeba się starać, aby w każdym mieście, kraju, regionie, zamku i miejscowości urządzano świętą Oktawę Objawienia Pana naszego Jezusa Chrystusa. (…) Należy dołożyć starań, aby Oktawa wypadła możliwie jak najuroczyściej i by ukazała drogocenną rozmaitość, jaką jest przyozdobiony Kościół święty”.

Nie muszę was przekonywać, że apostolska rozmaitość i wielorakość pulsują od zawsze w naszych szeregach, choć nie zawsze wiemy dlaczego tak jest, a czasami nawet urągamy im! Wolelibyśmy – podobnie jak inne Zgromadzenia czy kościelne ruchy – skoncentrować się na swoistego rodzaju „monolityczności apostolskiej”, bo to wydaje się nam prostsze i bardziej przejrzyste. Otóż nie, „wielorakość i rozmaitość” była, jest i być powinna „fabrycznym znakiem” Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Naszym zadaniem jest raczej nadanie im jakości i uczynienie ich firmową marką (trade mark) Zjednoczenia. Uchroni nas to od chrześcijaństwa zbyt doktrynerskiego, w którym troska o czystość i tożsamość doktryny może przesłonić i ograniczyć możliwości wzajemnej współpracy dla zbawienia każdego człowieka – na czym tak bardzo zależało ojcu Założycielowi.

Powszechność i rozmaitość apostolska są błogosławieństwem dla ZAK. Istnieją bowiem takie drogi zbawienia, które zna tylko Bóg. Nie spierajmy się więc o to, która forma apostolska jest lepsza czy skuteczniejsza. Apostoł Ojca Przedwiecznego „jest polifoniczny i działa na wiele sposobów dla zbawienia ludzi” (św. Klemens Aleksandryjski).

Ks. Stanisław Stawicki SAC