TRANSMISJE

NIEDZIELA RADIOWA W KOŚCIELE ŚW. ELŻBIETY WĘGIERSKIEJ W GDAŃSKU


16 lipca w Niedzielę Radio nowohuckie.PL (Pallotti.FM) gości w Kościele św. Elżbiety Węgierskiej w Gdańsku (ul. Elżbietańska 1). Zapraszamy do wspólnego uczestnictwa na Mszach Świętych: 6.00, 7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 16.00, 19.00 i 21.00


Modlili się w nim chorzy, osierocone dzieci i żołnierze. Przez wieki niewielka ceglana świątynia była bowiem kościołem szpitalnym, a później również garnizonowym. W czternastym odcinku cyklu „Niezwykłe świątynie Trójmiasta” prezentujemy średniowieczny kościół św. Elżbiety w Gdańsku.

Tłum wyważył bramę. Po czym wtargnął do klasztoru i kościoła zobacz na mapie Gdańska, któremu patronowali Bogurodzica oraz święci Eliasz i Elizeusz. Napastnicy rąbali drewniane ołtarze i wyrywali piszczałki z organów, a zakonników oprowadzali ciągnąc za brody. Wcześniejsza walka na słowa protestanckiego rektora Gimnazjum Akdemickiego i karmelity o. Leona zakończyła się napaścią tłumu na katolicką świątynię i duchownych.

– Niektórym karmelitom udało się uciec. Schronienie znaleźli w domu kalwińskiego kaznodziei, który posługiwał w kościele św. Elżbiety. Od tej pory ilekroć umierał pastor z tego kościoła, w świątyni karmelitów bito w dzwony – opowiada Andrzej Januszajtis, znawca dziejów Gdańska. Karmelitańskie dzwony odzywały się przez długie wieki. Pobliski kościół św. Elżbiety przez większą część swojej około sześćsetletniej historii był bowiem miejscem modlitw kalwinów. Wcześniej jednak była to świątynia rzymskokatolicka, do której budowy przyczynił się wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen.

Średniowieczny szpital, a w sierocińcu 200 dzieci

Najpierw istniał dom szpitalny, później powstała kaplica. – Pozwalamy wybudować kaplicę i trzymać w niej święte sakramenty i olej do namaszczania chorych, jak również utrzymywać własnego księdza – pisał wielki mistrz Konrad von Jungingen w dokumencie z 1394 r. Krzyżacki przywilej otworzył drogę do rozwoju małego kompleksu szpitalnego. – Z tymże pod słowem szpitalny należy rozumieć średniowieczne połączenie szpitala, przytułku i domu dla pielgrzymów. Ponadto funkcjonował tu również sierociniec. Dopiero po latach przeniesiono go do osobnego budynku – objaśnia Andrzej Januszajtis.

Przed 1417 r. w pobliżu szpitala powstał także niewielki kościół św. Elżbiety. Jednonawową świątynię wybudowano z cegieł. Wkrótce kościół otrzymał gwiaździste sklepienia, a prezbiterium połączono z budynkiem szpitala. Dzięki temu chorzy mieli większe szanse uczestniczenia w nabożeństwach. W modlitwach brały też udział dzieci, które na co dzień mieszkały w elżbietańskim sierocińcu.

– Bywa tu zawsze tych bękartów to 100, to półtora setki, to 200. Do tego 50 lub 60 mamek wyznaczonych przez panów rajców. Trzyma się tam dzieci do lat 14, przyuczając je do rzemiosła albo kupiectwa lub do innego uczciwego zarobku – pisano na początku XVI wieku o przytułku. W 1547 roku dzieci straciły jednak dach nad głową. Sierociniec spłonął.

Okno życia i pomoc polskiego króla

Z pomocą przyszedł Jan Connert. Gdański rajca ufundował nowy budynek sierocińca, który wzniesiono w 1549 r. Wpływowy gdańszczanin wystarał się też u króla Zygmunta Augusta o łaskę dla osieroconych dzieci. Władca postanowił nadać sierotom takie same prawa, jakie miały dzieci legalnie urodzone.

– Ponadto ustanowiono wysokie kary dla tych, którzy porzuciliby dzieci w innymi miejscu niż elżbietański przytułek. Powstało tu także coś w rodzaju dzisiejszego okna życia – opowiada znawca dziejów Gdańska. Sierociniec funkcjonował w centrum Gdańska przez kilkaset lat. Po czym w XIX wieku przeniesiono go dworu w Oliwie. Następnie gdański przytułek rozebrano, a ozdobne elementy renesansowej fasady użyto do budowy obiektu, w którym obecnie mieści się Prokuratura Apelacyjna.

Do dziś zachował się za to budynek dawnego elżbietańskiego szpitala. Wprawdzie w połowie XVIII wieku obiekt spłonął, ale wkrótce szpital odbudowano w stylu barokowym. Ozdobny portal wejściowy był ostatnim dziełem w życiu Krzysztofa Strzyckiego. – Był to znany rzeźbiarz i kamieniarz, który mieszkał na Szafarni w wybudowanej przez siebie rezydencji zwanej Dom pod Murzynkiem zobacz na mapie Gdańska. Portal, który wykonał dla elżbietańskiego szpitala zamontowany został tuż po jego śmierci – wyjaśnia Andrzej Januszajtis.

Największe zmiany w historii kościoła św. Elżbiety nastąpiły jednak wraz z reformacją. Tutejsza wspólnota przyjęła naukę Jana Kalwina. Zmieniła się nie tylko forma nabożeństw, ale i wystrój świątyni.

Słynny architekt przebudowuje kościół

Kalwini uznają chrzest i komunię, ważna jest dla nich Biblia i doktryna predestynacji. Nie uznają między innymi: zwierzchnictwa papieża oraz umieszczania w kościołach rzeźb i obrazów. Dlatego w ramach reformacji z kościoła św. Elżbiety usunięto sześć XV-wiecznych ołtarzy. Z czasem w świątyni pojawiła się kazalnica, nowe organy i drewniane empory, czyli balkony dla wiernych.

W XVII wieku ośmioboczna wieża kościelna zyskała też smukły hełm. Szybko stał się charakterystycznym elementem krajobrazu Starego Miasta. Świątynia musiała jednak zrezygnować z dzwonów. Drgania, które powstawały podczas ich bicia osłabiały konstrukcję wieży. Dlatego w połowie XIX wieku jeden dzwon sprzedano. Drugi trafił do koszar na Biskupiej Górce.

Kościół zyskał jednak nowe prezbiterium. Zaprojektował je w stylu neogotyckim Friedrich August Stüler, jeden najsławniejszych pruskich architektów. Do przebudowanego kościoła wierni wchodzili jednak nadal bocznym wejściem. Od kilkuset lat niemożliwe było bowiem dostanie się do świątyni od strony wieży.

Nabożeństwa dla żołnierzy i pożar kościoła

Główne wejście zasypano w XVI wieku podczas budowy fortyfikacji Starego Miasta. Dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy rozbierano umocnienia, z powrotem oddano je do użytku. Kościół św. Elżbiety pełnił w tym czasie funkcję kościoła garnizonowego. Na nabożeństwa przychodzili stacjonujący w mieście żołnierze. Tak było do 1920 r., kiedy po likwidacji garnizonu, kościół przekazano władzom Wolnego Miasta Gdańska.

Wprawdzie świątynię próbowali przejąć Polacy, jednak ich działania okazały się bezskuteczne. Do końca II wojny światowej kościół był zarządzany przez Freistadtverein für Innere Mission. W marcu 1945 r. sowieci podpalili świątynię.

Według relacji świadków najpierw w otwartych drzwiach świątyni zrobiło się jasno. Następnie przez hełm wieży zaczął wydobywać się dym. Z czasem ogień ogarniał coraz większą część kościoła…

Po wojnie, w ruinach świątyni pojawili się pallotyni, czyli zakonnicy ze Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Po otrzymaniu zgody na objęcie kościoła, szybko przystąpili do odbudowy.