PROCES BEATYFIKACYJNY

KSIĄDZ JAN KORYCKI SAC O PROCESIE BEATYFIKACYJNYM ELŻBIETY SANNY

22 stycznia 2016 r. papież Franciszek wyraził zgodę na beatyfikację Czcigodnej Sługi Bożej Elżbiety Sanny, świeckiej członkini Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Beatyfikacja będzie miała miejsce 17 września 2016 r. na Sardynii, skąd pochodziła „mama Sanna” – jak nazywano przyszłą błogosławioną. Przez ostatnie lata Ksiądz zajmował się procesem beatyfikacyjnym Elżbiety Sanny. Jak się zaczęła Księdza przygoda z przyszła błogosławioną?

Ksiądz Jan Korycki SAC: Moje wielkie zainteresowanie osobą Czcigodnej Sługi Bożej Elżbiety Sanny zaczęło się wtedy, kiedy czytając życiorys odnotowałem że jej proces beatyfikacyjnyIMG_3209 rozpoczął się prawie bezpośrednio po jej śmierci. Dokładnie cztery miesiące od chwili śmierci. Zmarła 17 lutego 1857 roku a już 15 czerwca tego samego roku, Wikariusz Rzymu zamianował pierwszego postulatora sprawy beatyfikacyjnej, którym został Prałat z bazyliki Matki Bożej Większej. Zacząłem badać i zastanawiać się: dlaczego tak szybko? I to doprowadziło mnie do odkrycia, że Elżbieta Sanna rzeczywiście w opinii mieszkańców Rzymu tamtego czasu, była osobą naprawdę świętą. Osobą, która urzekała swoja osobowością, mimo że była analfabetą, mimo że nie mówiła dobrze po włosku przekonanie o jej świętości było bardzo duże.

W czym przejawiała się świętość Elżbiety Sanna?

Ksiądz Jan Korycki SAC: Wielkość Elżbiety Sanna jest widoczna w jej cnotach, zwłaszcza cnota wiary w życiu codziennym. Objawiała się na tym, że centrum jej życia była Eucharystia. Codziennie uczestniczyła we Mszy św. zarówno na Sardynii jak i w Rzymie. W Bazylice św. Piotra – wtedy nie była znana koncelebra więc – Mszy św. w Bazylice było bardzo dużo i ona kiedy mogła szła od ołtarza do ołtarza i klęcząc przeżywała Najświętsza Eucharystię. Chodziła tam gdzie było wystawienie Najświętszego Sakramentu, gdzie odbywało się nabożeństwo 40-sto godzinne, wszystko w jej życiu działo się wokół Eucharystii. Dla mnie jest ważne, że to co Sobór Watykański II podkreślił, że Eucharystia jest centrum życia chrześcijańskiego widzę w życiu osobistym Elżbiety. Z kultu Eucharystii wywodzi się kult Matki Bożej. Kiedy Elżbiety otrzymała obraz Matki Bożej Virgo Potens zorganizowała w swoim małym mieszkanku rodzaj małego sanktuarium. Gdy ludzie przychodzili do niej rozmawiali i mówiła im o kulcie i modlili się. Modlitwa i rozmowy na tematy duchowe były zawsze przedmiotem ich spotkań. Kult Matki Bożej wynikający z tego że Maryja jest Matką Chrystusa Pana, Syna Bożego, który za nas się ofiarował i stąd też ogromne przeżywanie Męki Pańskiej. Szczególnie w czasie Wielkiego Postu. Na Wielki Tydzień zawieszała wszystkie kontakty z ludźmi, aby się w pełni oddać czci, refleksji nad tajemnicą męczeństwa, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa Pana. W tym jest źródło jej wielkości duchowej. Ta wielkość okazywała się w tym że ona była osobą  która miała dar widzenia i radzenia dobrze innym oraz roztropność osobistą. Przypomnę fakt, że zanim zdecydowała się na wyjazd na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, pod wpływem rekolekcji wielkopostnych głoszonych przez franciszkanina na Sardynii. On zapalił wiele osób mówiąc jak to jest ważne dla rozwoju duchowego aby być w miejscach świętych. Rozmawiała z nim, rozmawiała ze swoim spowiednikiem, ale to jej nie wystarczyło. Z Codrongianos gdzie się urodziła poszła do oddalonego o 15 kilometrów Sassari, do Proboszcza katedry, któremu przedstawiła swoje sprawy zarówno duchowe jak i sprawę tej pielgrzymki i ten widząc jej nastawienie powiedział aby w tych sprawach radzić się i brać pod uwagę zdanie spowiednika. Ta roztropność, nie tylko to że ja jestem przekonana, nie tylko to że mi mój spowiednik radzi, nie tylko to że misjonarz tak radzi ale idę jeszcze do kolejnej osoby, to właśnie cnota roztropności.

Jaki jest związek Sługi Bożej Elżbiety Sanny z rodziną Pallotyńską?

IMAG1837Ksiądz Jan Korycki SAC: Elżbieta była bardzo ceniona przez św. Wincentego Pallottiego. Jej pierwsze spotkanie z Pallottim ma w sobie cechy nadzwyczajności. Spotkała Go w momencie, kiedy nie wiedziała gdzie się znajduje, idąc od Panteonu w kierunku placu św. Piotra, nie mogąc zapytać się ludzi o drogę, płakała przy kościele św. Augustyna i – według jej zeznania – jakiś ksiądz tak wyjątkowo spojrzał na nią, że nagle odzyskała odwagę i jak wspominała, nie wie czy na własnych nogach czy inaczej nagle znalazłam się na placu św. Piotra. Tym księdzem był właśnie św. Wincenty Pallotti. Wkrótce po tym wydarzeniu Elżbieta trafiła do Pallottiego, który zgodził się być jej kierownikiem duchowym. Ksiądz Francesco Vaccari, pierwszy następca św. Wincentego Pallottiego jako Przełożony Generalny Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, przypominał współbraciom, że nasze Stowarzyszenie zawdzięcza swoją egzystencję i rozwój dwóm osobą: Elżbiecie Sanna i Kardynałowi Luigi Lambruschiniemu. Dlaczego Elżbieta? Ona przez swoją modlitwę, cierpienia, mądrość – udzielała rad tym którzy do niej przychodzili. Świadkowie mówią że Wincenty Pallotti wielokrotnie się jej radził. Mówią, że Kardynał Giovani Solgia, który aby dać jej środki utrzymania zaangażował ją do siebie do pracy, sam stwierdził, że w sprawach osobistych często radzę się tej oto kobiety. Wincenty Pallotti w jednym z listów do Ks. Valle napisał że postępuje Ona na drodze świętości według założenia Bożego. O jej bliskości z Pallottim świadczy to, że kiedy ona idąc do bazyliki Matki Bożej Większej upadła, złamała rękę i kiedy znalazła się w szpitalu powiadomiono o tym Pallottiego, ale tego dnia nie mógł być u niej, więc zaraz wysłał z listem pewna kobietę prosząc aby zbadała jak wygląda sprawa i żeby powiedzieć że On dzisiaj nie może ale jutro ją odwiedzi. Wincenty Pallotti j przyjął ją do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego i ona Pallottiemu pomagała modlitwą, cierpieniem, różnymi poradami, a kiedy organizował obchody Oktawy Trzech Króli ona informowała ludzi, zapraszała, zachęcała do uczestnictwa. Następcy Pallottiego również widzieli w niej wielką osobę, nawet wysyłali nowicjuszy kiedy mieli trudności aby rozmawiali z Elżbietą Sanna. W rodzinie Pallotyńskiej od początku odgrywała ważna rolę. Modliła się w naszym kościele SS. Salvadore in Onda, pomagała, z powodu choroby nie mogła podnosić rąk ale mogła wykonywać różne rzeczy więc np. na drutach robiła pończochy, skarpety, opiekowała się szatami liturgicznymi. Przeżywała początkowy rozwój dzieła Apostolstwa Katolickiego.

Dlaczego Elżbieta nie wróciła do swojej rodziny?

Ksiądz Jan Korycki SAC: Wincenty Pallotti od razu nawiązał kontakt z bratem Elżbiety, Antonio Luigi który był księdzem, i przedstawił mu jak wygląda sytuacja a Elżbietę wysłał do lekarzy. Ponieważ była bardzo słaba po przeżyciach podróży. Cztery dni okrętem z Porto Torres do Genowy tak ją wymęczyły, że lekarze stwierdzili wymęczenie organizmu. Pallotti dowiedziawszy się jak wygląda sprawa napisał bratu że Elżbieta chce wrócić na Sardynie, do rodziny, ale w tej chwili jest to niemożliwe ze względu na stan zdrowia. Jeśli sytuacja się poprawi to wyruszy w drogę powrotną. Jej stan jednak ciągle się pogarszał, aż doszło do tego że jeden z lekarzy wydał zaświadczenie że udając się na Sardynie okrętem, innych możliwości nie było, ryzykuje śmierć w czasie podróży. Miała dar aby pomimo wielkich trudności nie zniechęcać się. Ona naprawdę chciała wrócić do rodziny. Przez pięć pierwszych lat płakała ciągle. Kiedy lekarze wyraźnie powiedzieli, że grozi jej śmierć w czasie drogi, Pallotti powiedział jej: widocznie wolą Pana Boga jest żeby zrobić coś dobrego tutaj, w Rzymie, a nie narażać się na śmierć w czasie podróży. Rodzina jest w dobrej sytuacji. A później kiedy przyszły na rodzinę pewne trudności ona wraz z Ks. Vaccari, Ks. Melia organizowali pomoc. Są dokumenty o wysyłaniu pieniędzy, wysyłaniu różnych rzeczy do rodziny aby jej pomóc. Pomimo tego że było wiele cierpień, trudności nie zniechęciła się i zaakceptowała tą sytuację będąc przekonana że Pan Bóg chce aby w tej sytuacji służyła Bogu i czyniła dobrze. Tego rodzaju życie spowodowało opinie świętości i szybkie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.

W XIX wieku apostolstwo była zarezerwowane dla osób duchownych, co robiła Elżbieta Sanna na polu wiary?

Ksiądz Jan Korycki SAC: Na Sardynii pomagała zwłaszcza dziewczętom, douczając je katechizmu. Pomagała ludziom biednym, cierpiącym. Gdy poznała osobę, młodą dziewczynę, która się zaplątała w życie niemoralne wyciągnęła ją i chociaż miała małe mieszkanie, to trzymała ta kobietę u siebie przez dłuższy czas, aż jej nie przekonała, nie znalazła takiego rozwiązania by ta kobieta mogła prowadzić szlachetne życie. W Rzymie była ceniona za to, że umiała pomagać biednym. To co otrzymywała od ludzi dawała innym, albo dla dwóch Domów Dziecka, które Wincenty Pallotti założył i jedne z nich, Pia Casa de Carita istnieje do dziś, albo potrzebującym biednym, albo chodziła do szpitala dla nieuleczalnie chorych, nieuleczalnie chorych. W szpitalu nie wiele mogła zrobić,IMAG1830 ale jej obecność, rozmowa, modlitwa wpływała tak pozytywnie na ludzi że chorzy z utęsknieniem na nią czekali.

W procesje beatyfikacyjnym Elżbiety Sanny uznano cud za Jej wstaiwnnictwem.

Ksiądz Jan Korycki SAC: Opinia świętości i pewne zainteresowanie osobą Elżbiety Sanna w różnych krajach, które zostało wytworzone dzięki zaangażowaniu naszych współbraci dotarło również do Brazylii. Właśnie tam zainteresowanie osobą Elżbiety Sanna wśród osób chorych sprawiło że dokonał się cud. Pewna dziewczyna, Suzanna, która mając 25 lat zachorowała. W skutek upadku doszło do nowotworu ramienia i nadgarstka. Mimo operacji, leczenia miała sparaliżowaną rękę. Nie mogła poruszyć ramieniem, przedramieniem i nadgarstkiem. Otrzymawszy obrazek Elżbiety Sanna od pallotyna, Ks. Daniela Rocchetti, i słuchając konferencji Ks. Jana Stawickiego SAC, który mówiąc o Zjednoczeniu Apostolstwa Katolickiego wspomniał o Elżbiecie i powiedział że miała obydwie ręce sparaliżowane do tego stopnia że nie mogła ich podnosić do góry Suzanna pomyślała sobie, że skoro Elżbieta mimo że miła dwie ręce chore zrobiła tyle dobra to ja z jedną ręką chorą tez powinnam coś dobrego zrobić. Zaczęła się modlić. Całe szczęście że tą książkę o Elżbiecie Sanna: „Współpracownica św. Wincentego Pallottiego” pallotyni przetłumaczyli na język portugalski. Suzanna przeczytała tą książkę i wraz z kilkoma innymi osobami zaczęli się  modlić prosząc o wstawiennictwo Elżbietę Sanna. W maju 2008 roku w kościele Matki Bożej Fatimskiej w Niteroi, w kaplicy Najświętszego Sakramentu, przed spotkaniem grupy młodzieżowej Suzanna modliła się w koleżanką. Suzanna zbliżyła się do tabernakulum, oparła sparaliżowaną rękę na ołtarzu i po pewnej chwili wykrzykuje z radości. Czuje że ręka się rozprostowuje i krzyczy: moja ręka jest zdrowa! Podnosi rękę do góry. Przychodzi młodzież, przychodzi ksiądz i stwierdzają że rzeczywiście, ta która przez pięć lat pomimo różnych sposób leczenia, u której stwierdzono całkowicie niezdolną do pracy, otrzymała rentę, ta osoba zaczęła w pełni tą sparaliżowaną ręką ruszać. Lekarze stwierdzili że tak nagłe uzdrowienie w trwały sposób, z pełną zdolnością poruszania ręką jest niewytłumaczalne medycznie. To było w roku 2008 a w 2011 po przeprowadzeniu przewodu diecezjalnego lekarze potwierdzili całkowite uzdrowienie. Również komisja lekarzy w Rzymie oraz teologów i kardynałów, biorąc pod uwagę nagłe uzdrowienie, orzekli że jest to cud.

Elżbieta Sanna jest mało znana w świecie, jak to zmienić?

Ksiądz Jan Korycki SAC: Wincenty Pallotti uznawał Elżbietę Sanna za świętą. Beatyfikacja Elżbiety Sanna jest łaską jaką Pan Bóg daje dla naszego pokolenia i jest to wyzwanie aby wrócić do korzeni, do tego co chciał św. Wincenty Pallotti.  Elżbieta Sanna była duchową córką św. Wincentego Pallottiego. Ona pokazuje nam że należy wszystko oprzeć o Pana Boga, o Eucharystie i o to że jesteśmy wszyscy powołani do świadczenia o wierze, o miłości i nadziei chrześcijańskiej. W związku z tym trzeba coraz bardziej udostępniać ludziom poznanie osoby Elżbiety Sanna poprzez obrazki, artykuły, książki, publikacje. Aby widzieli w niej świecką współpracownicę św. Wincentego Pallottiego, która miała wielką świadomość powołania do apostolstwa i której całe życie było realizacją powołania. Również Ordynariusz Sassari na Sardynii prosił mnie o przygotowanie krótkich artykułów na temat życia Elżbiety Sanna i każdego tygodnia do beatyfikacji będą ukazywały się artykuły o niej w lokalnej prasie. To będzie po włosku, ale również inne kraje tym się interesują. W Polsce ukaże się książka, w Brazylii, Niemczech już istnieją publikacje. Jeśli będzie większe zainteresowanie świętością i powołaniem do apostolstwa w oparciu o świętość osobistą to Elżbieta Sanna będzie bardziej znana.